Zarządzono przedwyborczą ciszę. Niektórzy krytukują, twierdząc, że to przeżytek, że w dobie internetu i tak nie sposób tego wyegzekwować.
A ja popieram. Prawie dwa dni bez głupawych spotów reklamowych wszystkich partii. Prawie dwie doby bez mdlącego Donka, bez Waldzia drugiej prędkości, bez przykrego Romanka i żenującego Jędrka. I bez skacowanej lewicowej alternatywy.
No i wreszcie można coś obejrzeć nawet w państwowej telewizji nie narażając się na ryzyko, że program nagle zostanie przerwany, by ludność mogła podziwiać toczącego pianę z pyska wodzunia.
Jestem za ciszą wyborczą. Proponowałbym nawet jej rozszerzenie do tygodnia co najmniej.
Tagi: aleksander kwaśniewski, andrzej lepper, donald tusk, jarosław kaczyński, media, polityka, roman giertych, waldemar pawlak, wybory